Ekstraklasa jest jedną z najgorszych lig Starego Kontynentu. Poziom sportowy leci na łeb na szyję w dół, a najlepszym tego dowodem jest fakt, że w drodze do europejskich pucharów krajowego mistrza – Legię Warszawa ogrywa mistrz Luksemburga złożony w dużej mierze z amatorów. Mimo to ceny praw telewizyjnych sukcesywnie wzrastają, a coraz to poważniejsi gracze inwestują w piłkarskie drużyny z rodzimego podwórka. Rosną także gaże piłkarzy, marketing hula aż miło, zaś wybitni piłkarze (czyt. Eduardo) odwiedzają nasz kraj w ramach przejścia na piłkarską emeryturę. Zależności te budzą swego rodzaju niepokój zwłaszcza jeśli przypomnimy sobie trwającą w ostatnich miesiącach telenowelę z Wisłą Kraków w roli głównej. Która to choć inwestora miała na wyciągnięcie dłoni, to ten okazał się niepoważnym zawałowcem…

Wielki powrót Błaszczykowskiego

match

I na ratunek klubowi pospieszył wprost z Niemiec Jakub Błaszczykowski, który nie dość, że powypłacał do spółki z przedsiębiorcom J. Królewskim zaległe wypłaty piłkarzom Białej Gwiazdy, to jeszcze wynagrodzenie w wysokości (o ironio!) 500zł netto przeznaczył na bilety dla podopiecznych z domu dziecka. Poszukiwania inwestora docelowego wciąż trwają, ale patologia, którą pozostawił po sobie poprzedni zarząd odstrasza potencjalnych kupców. W tym przypadku jest to logiczne i posiada skonkretyzowane przyczyny, ale nie każdy przypadek jest tak oczywisty…

Otoczka piarowa

O tym, że politycy i celebryci bywają na meczach pozując do obiektywów kamer i aparatów wiemy wszyscy. Sport – zwłaszcza piłka nożna to zupełnie fajna otoczka piarowa, która nie tylko skraca dystans, ale także pozwala zawrzeć ciekawe znajomości. Na stadionach – nawet tych podrzędnych, takich jak legnicki bywają zatem biznesowi hegemonii. Loże VIP okupowane przez ludzi z pierwszych stron gazet to nie tylko ukłon we wzajemną stronę, ale bardzo często wyrachowane działania inwestycyjne. O tym, że na polskiej piłce zarobić się nie da wiemy wszyscy, jednak futbol wykorzystywany jako element strategii marketingowej może być znakomitą bazą dla innych inwestycji. I tak to się kręci…

grass

Kręci niczym futbolówka po strapionych polskich murawach. Piłkarze spoza granic naszego kraju podkreślają w wywiadach, że poza murawami cała otoczka (stadion, kibice, infrastruktura i tym podobne) to spełnienie ich marzeń. Trudno się temu dziwić, skoro wcześniej kopali na prowincjach Ameryki Południowej, gdzie dostęp do wody bywa ograniczony. Swoje robi także otoczka, czyli opakowanie medialne, które rzeczywiście (jeśli ktoś nie zna się na futbolu!) może robić wrażenie pozytywne. Te czynniki również sprzyjają romansom na linii – polska piłka nożna – biznesmeni.

Gdzie się podziały priorytety?

Mimo wszystko wolałbym obserwować podmiejskie stadiony z gałęzi jak to miało miejsce w Zabrzu, aniżeli siedzieć w strefie VIP i być zmuszonym do oglądania partactwa, które aż gryzie w oczy. Bynajmniej w piłce nożnej nie chodzi o piłkę nożną. W ogóle nie chodzi o sport. Chodzi o to, żeby być. Pokazać się w celu uzyskania własnych – często niezwiązanych ze sportem profitów.

Przy współpracy z https://comparic.pl/.

# # #

7 lutego 2019